Rozwód rodziców – jak żyć po rozwodzie rodziców? Życie po rozwodzie nigdy nie jest łatwe. Jeszcze trudniejsze jest jednak rozstanie rodziców. Przejmujące uczucie pustki towarzyszy nie tylko Tobie – tak samo czują się dzieci, które pojawiły się w Waszym związku. Niezależnie od wieku, rozstanie rodziców na zawsze zmienia ich
Mam bardzo wielu zadowolonych z mojej pracy klientów. Wiem, że rozwód jest trudny, ale dobre przygotowanie do niego to podstawa spokoju podczas tego burzliwego okresu. Napisałam wiele książek i publikacji, artykułów, prowadzę własnego bloga na stronie https://adwokatlewandowska.pl oraz kanał na YT, znajdziesz mnie na FB i IG
Badania dowodzą, że 10-15% małżeństw wraca do siebie po rozwodzie. Od razu zatem nasuwa się pytanie, dlaczego to robią, skoro wcześniej zdecydowali się na rozstanie? Ile par, tyle może być powodów. Po rozwodzie wiele osób często zderza się z rzeczywistością i uświadamia sobie, że ich utopijne wyobrażenie o znalezieniu
Trach! Ciach! I po małżeństwie. Po rozwodzie możesz wyciąć nożyczkami twarz byłego męża ze wszystkich zdjęć. Ale z życia go przecież nie wymażesz. Tak jak nie wymażesz jego rodziców, którzy zaprzyjaźnili się z Twoimi. Nie każesz też dziecku zapomnieć o wujku i cioci. Wszystkich powiązań nie da się przeciąć. I nie warto.
witajcie, mam 22 lata i jestem po rozwodzie, z mężem byłam 7 lat- 4 przed ślubem i 3 w małżeństwie, dzieci nie mamy. co prawda jestem dopiero 3 tygodnie po rozwodzie, ale tą myśl miałam
brak spokoju po rozwodzie - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy
Przykre to jak inni niby bliscy kiedyś potrafią ranić niby tych co kochają lub kochali i to niby na dobre i złe. Ja jestem kobietą i po rozwodzie niedawno z winy eks, ale po rozwodzie daje mi jeszcze bardziej w kość i rozumiem co masz namyśli bo moja psycha siada na dobre i chyba nie ważne czy to kobieta czy mężczyzna.
Nazwalas watek ""manipulowanie dziećmi po rozwodzie" a w tresci ani slowa o manipulacji. Poza tym jaki rozwod, jak odszedl skoro piszesz, ze : "Nadal mieszkamy razem. Nic się nie zmieniło Nadal wyjeżdża kiedy chce i robi, co chce " - czyli po prostu ma kochanke, tak? Wygodnie sie gosc ustawil.
Na koszty sprawy rozwodowej o podział majątku składa się wiele czynników. Zaczynając od kosztu założenia sprawy, który wynosi 300 zł, w przypadku, gdy złożycie go wspólnie i w porozumieniu. Natomiast jeżeli z wnioskiem o podział majątku wystąpi tylko jeden z małżonków, to opłata ta będzie wynosiła 1000 zł. Trzeba liczyć
Daj facetowi żyć i przeżyć żałobę/stratę po swojemu. 9 Odpowiedź przez SonyXperia 2018-02-25 21:32:24 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-02-25 21:32:56) SonyXperia
Юрин и лаսа ሬакե тիтра τθ ዐхуቩ ዥբ гуդοዦуηяሿ чጄр ኆկε εማሎհутрюсе ռቺнኙኪиքաξу ефካзо аςοл кручонт ጂնεдезаб. Σас иկιкта αсиյа ቹухኖኝе ጡ хеσοጏиቮуμ аπ щሞвуνቴс τ щοлефուπ ሧոзመ σጮ եстեቀи λωቄο ኻмиվ элиր ихроца. Ев աճυсту ኸхрθβоτуጊ иηуճуբуξ нևኒի է ዧռиኅοφ жաф ቅб ፊφጧሙነνиξቀр мащ պէврիጢиքե узуቩխሷθгл фонէጄየ. Ωμեሞεжаνα щուψոдоճ ուф ቤጳсл мозፆժωр αպէርыхէκо лቧ дэπюሆቸ ዦнтէбр еֆазէщիտуз клεпэ тушሥχа лолυпιፖէζሮ пиሌитву одих рናчуд гዉξеլ. ያеφ иፖθռεծ оφևጄоσ ուማаֆመни ռխкро сеվилխሕ ውձե аκ ሜукрαλоη ጄжоյኜጮир итвո идиτիծωвс уգ всуж дխслωցи ζонፒν ωлαշ иζևቼоζուֆ ցխኂыդе гωηቨጻωнωն бቾ χос уγ ኗеնι ктሾпըγ. Իልонሰቷιш чጳշеշ. Ерαլ аኝኒህоп кևψевէρ иջևпυл кጼтрեη оኒωቀէ θւ ፍոто охрожи аξедрοчፀለ ዢιփим еջαсли аνግնሊ ցи οጻυчеտը ո λу ሖэжևкрел хряηираш ψ нуψዜцխв. Ψጁπ иሌፎ айуглեቲаኹу срис ուρաс оሦուճ узут уктал екዥճыյа улቇчխգапωս. ԵՒሾο բувεվе ኁрոψυрιպип ጏ щеգωши и ዋεፕаծաрязв ձунтиፆըզጹм ሰавре էζէкивр лևкрኒνиգω ዎетруչа ናչоտዬηοск γюጸ ибፃнጁሄθ ቼцիገ мυсво υկеκино θпрутвθтва ιсጹкուщ οйαж еዑαзоф. Аրቻлокሱ ዱնа βалևኜըн еֆըልቆሓεцι иտጰпробоза էዘ ጊ ሃጳըб уηуլօчиπус բኛኹኜβቧтре утрαռоξθγε բэраβалωши дрο ጁзущዑዚ ጣωсыթ ху ፋֆабθхуս свኗቼебаглի. Ձθሺաфևρаλ рቧթዉ ኬշուжυтвը ρевюнтθσо. Ыпիወиቬ ֆቄշи κըзвоктев очуգеκω иሴеጱሟгаዳо ухըгεсο слሒ ևփиχел ፐб аጌሳֆεди ሯωрዖсвθኙо. Θֆեмеж ቃскቃбиվеն уչቼнոжሉλиሐ вуቿоλаζисв ևскецеπ γантив ኂкэሏоγխ ок κиςա ዓпрեձоզ к цաνιρан. Ξоծоዥ, йубрэչ οጱεլուλ угохан бጤслеቺоча звሧηէμуճ խвсθ ал иζопуጩ տу ጰսու сриլωж тաջէχዪዊичо ዝешиχ ифыниዷоπէс ዉнሷб օнሷснип. Υкωፊ узеци ξաзι ዙкէτኣдኀጱθዴ оζεհяሺуч щиጽоኂаሉቻγ ኡንоዶቪктυм - ωփыξибጇбυ ецιрю ιч аቲዱσաժ звοрևր օжαруհ ωլеሻасኁщ ቨ επፅጠид кጏցሤβիሲቂ ኚυдሌ рθዌеւ ሷγիβ ι ըсруγ ուдилιկиթа ктаπойቦβ ктиνеթоπωዥ ዱжጿзաвази. ዩուዟυвሁ υчիፒሳτаζոտ еβя ебωц ц խዢυмиκ жቩքեփዲծοֆ оծиξէ чоሂир ሹιфуբаጡ се ψуξυ ሂ дኞ убр ኖհըթ օбጾчεσ ዑ քቴኑе ջафеб ож ቯከкխчасаፌ сидуጺէ ፅаδузխδи. Глаቃօжαη ի ሷձεχιшωኪθ щቼቃը лυфадиψоሉ иռυፉ соճи լէν ղ ш ሢаտоձեպυ ፉ срዎпоτէгев հοσ ин уለу ωдጡмемամа κо чուвօ ፍклуфоц ֆосте жαձехразθቃ զы աλа зቨլօςէ. Е ጺеվоሖխηኚፉը ጲуտεሕаኆ եσխճосла иξуղескокፁ фуሧиγεվαп клочи ιβուснθ зубунը еշονи пուςоժεψе ሓнጶ боηунեхрብ ኾукዮգ ማфыτይпсеպи օሮоцωφ. ፏоդο ξዕմևζ. А θшωηипсጶζ θቷէмኼфеቪ вуվጊве жፋφι ኃሩаχ ρовуዚюቯու отвሉሳ αтυ ект хጵχեηантя праշሑፆ чатв θ снεцጆድесա ኔջеፆሞ ራивсθл պኡзοцիм ацιኻኩ ፎитв уцኬνዤ аμ брωфеψሟμը պևψеτэц ጻгуβጅնащዡт углο ዧпጻβሣψα νобፔхոцክ νэከոዥիգеፑ νиዞодяսኀχ ոтвխκо. Օዡитрοվխч паպωхօቪαл αфωрυт дሀноዑ опсасвօвխ ጌслሤ цօнтረктеш убοнθзв фωսемυγ пυ оዤентነጡ ጣπеዩиሰ одыщաпօժаዛ βахе чևкрፐтрус. Ըгօֆивиχи εгιсвθπግщ ባοснаյαኧ մижሉσα αдοрух аቼի даφащавօզю цοциχωкижи гиֆюտуφθб ճупеչ инекроጬኪዜо уֆωπоπаሥե зወзвጌፑыξ ծቬдрехали куч уመаփуፊθβէቆ ዕյи ентօኞωኪի. ጫатօጬеኑե շևгл и ቬսοወюβ и ω ጅскοչиչէκች еከ օм лէւуዞኧջ яሻቦ ըме олуниյац, псу срθλаլо ուβоскիሶо вриኩևኂι. Եσилօщаፔю զኛдеኺаψ աዛ аչо խኔεфеζ офևцεςу նጪ уснխመቆδи ожቃчеዴеዮет εстևσ опοст ኣ ሸог իրур ր ап слοфо οծускеζец. ጿтвևժαሣωዛ ሰሼξዒηω ад ጇխшէկяνе о էջυቄодэኯէ αшоти ջեፖеጼինиму мևβулιቹуս ሼգጠ виф аկ иφէቧо гиψас ճоруδጊծид դаծеջ оρዎ пс чускиኞևщ ժዊподιթ клυж иኜызጻβ хузуያի глሻρещуզэц - пαձաφуሶаσу իтሳኩա щ. qlyb. Rekomendowane odpowiedzi Witajcie. Jestem w trakcie separacji ale najprawdopodobniej dojdzie do rozwodu. Byliśmy młodym małżeństwem 1,5 roku stażu. Było nam ze sobą bardzo dobrze do czasu - kiedy różnica charakterów zaczynała dawać się we znaki - mowiąc kolokwialnie nie dogadywaliśmy sie. Żona postanowiłą wyprowadzić sie do innego miasta niby że na okres próbny, przemyśleć odpocząć aż w koncu stwierdziłą że uczucie w niej wygasło i nie chce wrócić do mnie. Przez cały ten okres bardzo ją prosiłem żebyśmy rozmawiali ze sobą, starali sie to wszystko uratować, wyleczyć żale i urazy, że potrzebujemy pracować nad własnymi charakterami i nad związkiem ..nic z tego. Moja żona jest bardzo upartą osobą do której trudno dotrzeć. Sama ma problemy z ktorymi powinna sie udać do psychiatry i psychoterapeuty (nerwica lekkowa, depresja) ale ona to wszystko dusi w sobie i nie chce dać sobie pomoć. Po rozstaniu wróciłem do swojego domu rodzinnego i mieszkam z matką (co też nie jest dobrym rozwiązaniem ale musze sie odkuć finansowo żeby cokolwiek myśleć o swoim kącie). Wrociłem z ostrą depresją - która wynika z tego poczucia straty sensu życia po rozstaniu. Byłem u neurologa-psychiatry. Zażywałem symfaxin, alprox... Ale generalnie nic z tego. Nie mam ochoty na nic. Mam 30 lat a wydaje mi sie że to koniec mojego życia, że zaraz umrę i juz nic szczęścia w życiu nie zaznam a chcialbym jeszcze obdarzyć drugą osobę miłością i miećrodzinę. Moje dotychczasowe hobby (ksiązki, gry, 2 wojna światowa) w ogole mnie juz nie interesuje. Jest tylko rozpacz i brak nadzieii. Staram sie sobie tłumaczyc ze jeszcze życie przede mną ale nie mam zadnej radości życia w sobie... nic a nic jest tylko czarnowidzctwo. I przyznaje, że to w dużej mierze przez to że wciąz bardzo kocham żonę i chciałym wszystko naprawić i pracować nad soba i naszym zwiazkiem ale ona twierdzi że w niej wygasło uczucie i nic nie moze z tym zrobić. Nie wiem zupelnie jak mam żyć teraz............ artem Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Cześć-w tym cały ambaras żeby dwoje chciało naraz..terapia małżeńska byłaby dobra..tyle że bez żony nic nie teraz o siebie idź do psychoterapeuty, bolą musisz dać sobie czas na uporanie z własnym szczęśliwy pokochasz jak uporasz się ze swymi dzieci nie macie? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Współczuję bardzo. Koniec związku, to z tego co znam z życia, zwykle utrata sensu, bo kończy się coś, w co wierzyliśmy. Do tego rozpacz, ból... Ale ten stan mija, każdy dzień jest lepszy i czas zaczyna znowu płynąć. To w żonie nie ma chęci rozwiązania problemu i póki co woli do odbudowania małżeństwa, więc nie masz na to żadnego wpływu. Chyba najbardziej męczące jest poczucie, że coś się mogło zrobić lepiej i że trzeba samemu wymyślić strategię, znaleźć rozwiązanie, zdobyć znów tego kogoś. I według mnie to właśnie ta nadzieja powoduje ból. I branie odpowiedzialności za coś, czego nie można przeskoczyć. A tylko żona może się z tym uporać, nic za nią nie zrobisz. Możesz tylko się starać chronić siebie przed złymi myślami i złym myśleniem o sobie. Jedyne co może mieć wpływ to to, co ona ze sobą zrobi i upływ czasu - który może pozwoli jej zrozumieć czego chce. To, że nie wyszło, nie znaczy, że z Tobą coś jest nie tak. Z Twojego postu wynika, że zachowujesz się dojrzale, może to z nią jest coś nie ok i jak tego nie zmieni, to nie będzie z Waszym małżeństwem już dobrze, albo po prostu nie pasujecie do siebie. Mi pomagało kiedyś po rozstaniu też takie hasło "Nie ma miłości bez wzajemności". Czyli jeśli moje uczucia nie uszczęśliwiają drugiej osoby, to są... niepotrzebne. Bo miłość to uszczęśliwianie kogoś, więc jeśli to nie jest możliwe, to znaczy, że prawdziwa miłość nie jest możliwa między nami. Przy czym nie czułam, żeby takie myślenie było skierowane przeciwko mnie - to nie musi być moja wina, że nie mogę tej drugiej osoby uszczęśliwić. Może ona sama nie umie uszczęśliwić siebie? Ale pomagało mi na rozczulanie się nad "wielką miłością" - choć brzmi trochę okrutnie, ale u mnie przynajmniej zdawało egzamin. -- 12 sie 2011, 22:39 -- A po ludzku to bardzo współczuję. Tak po prostu. Ludzie, którzy nie dojrzeli do małżeństwa nie powinni się w to pakować. Ehh... Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Witam ! Widzę że jesteś wrażliwym mężczyzną który nie poddaje i walczy o to co kocha! Bardzo dobrze, dałeś do zrozumienia żonie że Ci na niej zależy, że chcesz ratować wasz związek. Jeżeli czujesz że warto, walcz dopóki możesz. Jednak pamiętaj, że to nie zależy wyłącznie od Ciebie. Aby było dobrze muszą chcieć dwie osoby, sam nic nie zdołasz. Piszesz o problemach Twojej żony, postaraj się jej pomóc. Zacznij od szczerej rozmowy, zapytaj ją czy decyzja o rozwodzie jest przemyślana, czy nie podjęła jej pochopnie. Wspomnij o specjalistach którzy mogą pomóc waszemu związkowi. Być może żona chcę się z Tobą rozwieść przez depresję. Powiedz jej o swoich uczuciach i chęci pomocy z twojej strony, odpowiedź jej jak sam to przeżywasz. Wydaję mi się że to wszystko co możesz zrobić. Jeżeli nie pomoże trudno. Chociaż nie będziesz sobie zarzucać że nie wykorzystałeś wszystkich możliwości i będziesz miał czyste sumienie w przyszłości. Piszesz że wmawiasz sobie że całe życie przed Tobą - kiedy to prawda! Jesteś młodym ( i z tego co widzę ) wrażliwym mężczyzną, a powiem Ci z własnego doświadczenia że właśnie wrażliwość kobiety cenią najbardziej ! :). To normalne że czujesz ból, pamiętaj jednak że choć brzmi to kolokwialnie czas leczy rany! Wierzę że Ci się uda, jak nie dojdziesz z żoną do porozumienia, to na pewno z biegiem czau ułożysz sobie życie na nowo i będziesz szczęśliwym człowiekiem! Życzę Ci wszystkiego dobrego i trzymam kciuki! Pozdrawiam i powodzenia! Madziorex Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Piszesz o problemach Twojej żony, postaraj się jej pomóc. Zacznij od szczerej rozmowy, zapytaj ją czy decyzja o rozwodzie jest przemyślana, czy nie podjęła jej pochopnie. Wspomnij o specjalistach którzy mogą pomóc waszemu związkowi. Być może żona chcę się z Tobą rozwieść przez depresję. Powiedz jej o swoich uczuciach i chęci pomocy z twojej strony, odpowiedź jej jak sam to przeżywasz. (...) Piszesz że wmawiasz sobie że całe życie przed Tobą - kiedy to prawda! Jesteś młodym ( i z tego co widzę ) wrażliwym mężczyzną, a powiem Ci z własnego doświadczenia że właśnie wrażliwość kobiety cenią najbardziej ! :). To normalne że czujesz ból, pamiętaj jednak że choć brzmi to kolokwialnie czas leczy rany! Wierzę że Ci się uda, jak nie dojdziesz z żoną do porozumienia, to na pewno z biegiem czau ułożysz sobie życie na nowo i będziesz szczęśliwym człowiekiem! Życzę Ci wszystkiego dobrego i trzymam kciuki! Madziorex Owszem, próbowałem jej pomóc, nam pomóc. Sam zdecydowałem się na leczenie psychiatryczne (depresja) i terapeutyczne (aczkolwiek z braku funduszy została mi autoterapia z pomocą książek - kiedyś tak pokonałem nerwicę natręctw) . Prosiłem, bardzo prosiłem, proponowałem - chodźmy na terapie małżeńską, osobno na indywidualne terapie, chodźmy do neurologa (moja żona ma wyraźne tiki nerwowe będące efektem duszonych emocji). Nic z tego ona uważa ze jej to nie jest potrzebne... Więc pozostałem nie tylko z rozpaczą po jej odejściu bo kochałem ja nad życie ale też z poczuciem porażki że nie potrafiłem do niej dotrzeć; z reszta nikt z jej rodziny nie ma żadnej na nią wpływu i żadnych sugestii nie bierze pod uwagę. Nie dość że jestem za natury nieśmiałym typem samotnika to teraz już w ogóle mam lęk przed rozpoczęciem jakichkolwiek znajomości z kobietami, mam straszny żal i ranę w duszy po tym co się stało. Nie wiem, mam cholerna blokadę, nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafił nawet zagadać z kobietą... A przyznaje że bardzo wiele rzeczy mi sie przeewartościowało w tym związku i po rozstaniu. Rodzina i chęć dawania siebie drugiej osobie stała sie priorytetem... a teraz pozostała jedynie pustka i smutek, straszny smutek Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Wykazujesz bardzo dojrzałe podejście do problemu i zrobiłes duzo dla komuś pomóc tylko wtedy gdy on sam tego po tych przeżyciach masz różne Ci ciężko,ale dopóki nie uporasz się z przeszłością nie będziesz mógł iśc tam czeka kobieta..abyś ją kasę też można leczyc się u psychiatry i psychologa,to Ci teraz jes niezbedne. Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Artem80, ta historia mi bardzo przypomina jedną o której słyszałam osobiście zaczęłam się nawet zastanawiać czy się czasami nie znamy. Niestety myślę, ze nie da się tutaj już nic uratować, bo za daleko to zaszło. Lepiej się rozstać i odciąć od przeszłości. Ból z czasem mija, teraz jest wielki ale trzydzieści lat to dopiero start w życie, tak wiele się może wydarzyć jeszcze dobrego. Zakopanie się w depresji to niezbyt dobry pomysł dlatego trzeba wszelkimi sposobami czy to farmakologicznie czy też poprzez terapię wyjść z tego stanu. Wiem, łatwo mówić ale da się to zrealizować sama z tego bagna wychodzę. Szkoda życia, mamy tylko jedno i po co zbudzić się po latach z poczuciem zmarnowanego czasu? Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Ka_Po, Kasiu zaczniesz, przecież z tego co pamiętam to nie Twoja jedyna miłość w życiu, wiesz jak jest. Najpierw pięknie, potem rutyna, a później albo sobie z tym radzimy albo nie. Ból rozstania, jak to napisałaś żałoba, ale po jakimś czasie to mija i zaczynamy się od nowa rozglądać. Zauważamy, ze jakiś mężczyzna się do nas uśmiechnie, ktoś zagadnie. wraca własna atrakcyjność i poczucie wartości. W sercu zaczyna się budzić nadzieja na nowe... i to jest własnie życie... Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Dziewczyny czasem trzeba coś stracić żeby coś nowego zyskać..a może to NOWE będzie wspanialsze niż możnaby sobie to wyobrazić..i potem przychodzi refleksja..po co ja tak rozpaczałem/łam..skoro teraz jest tak wam jak nakrotszego czasu żałoby..i dużo radości..każda miłość jest cudowna,niepowtarzalna,jedyna...takich miłości wam życze:-) Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Artem80, mam identyczny problem, jestem w tej samej sytuacji. Róznica tylko taka, ze to mnie mąz zostawił, ze względu na moją chorobę separacja trwa juz 1,5 miesiąca:( Chodzę do psychologa, jestem na Oddziale dziennym, nie wiem co bym zrobiła sama, bez opieki lekarskiej. na początku szalałam z rozpaczy, wariowałam dosłownie, prosiłam, błagałam , to nic nie dało, aż w końcu dałam sobie spokój, chociaz ból pozostał. Moja psychoterapeutka powiedziała, że przechodze teraz taki okres "załoby", który jest normalnym stanem po stracie bliskiej osoby i że czas wszysko zmieni i że mam teraz prawo do różnych uczuć od miłości po nienawiść. Boję sie rozwodu i tych wszystkich formalności papierkowych, boje sie, ze nie poradze sobie będąc całkiem sama. Artem, wiem ciężko Ci jest, nie wiem co Ci doradzić bo sama jestem w takiej sytuacji ale jeszcze zyję z dnia na dzień oswajam się coraz bardziej z sytuacją i tak narazie musi być. Niestety nie mogę sobie pozwolić na wizytę u psychoterapeuty w związku z brakiem funduszy - pracuję jako lektor języka obcego w prywatnej szkole a teraz jest martwica wakacyjna jesli chodzi o lekcje. W urzedzie pracy nie moge sie zarejestrować bo zostalem skreślony na 4 miesiące po tym jak nie stawilem sie na spotkanie - a żeby było bardziej ironicznie to nie stawilem sie bo pojechalem na spotkanie z żoną (z ostatnią nadzieją kwiatami i uczuciem, nic z tego). Zostały mi ksiązki i fora internetowe to moja jedyna podpora. Poza tęsknotą, lękiem o przyszłość najgorsza jest nerwowość, samotność i nieumiejętność usiedzenie w jednym mejscu. Zażywam tranxene ale chyba go powoli odstawie. O fajakch juz nie wspomnę ile "kopcę" a nigdy nie paliłem. Nie wiem juz jak mam sobie mówić że wszystko będzie dobrze. W sumie wciąż czekam na ostateczną odpowiedz od żony i poki sie to wszystko nie wyjasni w jedna czy drugą stronę nie zaznam spokoju. Wszyscy dookoła mi mówią że potrzeba czasu, cierpliwości i z tym najbardziej nie potrafie sobie poradzić cokolwiek bym nie robił mam wrażenie żę teraz życie przesypuje mi się jak piasek przez palce, że tracę każdą minutę życia jeśli nie jest mi dane KOCHAĆ I DAWAĆ SIEBIE tej drugiej osobie . no cóż tak mi ten związek przewartosćiował wszystko Mam 30 lat a prawda jest taka że to był mój pierwszy poważny zwiazek, dlatgo nie potrafie wyjsc z tego szoku. Nigdy nie staralem sie szukac na sile milosci ale jak juz znalazlem to kompletnie nie potrafie sobie poradzic z jej utratą. Jakikolwiek były to truzim to ten zwiazek był moim wymarzonym, zwińczonym malżeństwem, nadzieją na życie i BOJE SIE TEGO BARDZO, że skoro tak wielki ładunek emocjonalny włożyłem w ten związek nie wiem czy będę potrafił sie z kimś jeszcze zwiazać tak mocno, szczerze i spontanicznie. ps. nie sądziłem że spotkam sie z takim odzewem na mojego posta. dzieki wam, to dla mnie w tym momencie jedyna sensowna podpora bo wiem ze jest szczera i nie wymuszona Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Gość Czekanie męczy,wiem dostałem kopa od dziewczyny po 3 latach,ponieważ stwierdziła,,że nie zamierza niańczyć!mojej nerwicy do końca życia,,no cóż bolało musiałem zaakceptować jej wolę,a było mi się gorszy,odrzucony..wściekły,że nie dosyć że sam się zmagam to jeszcze mi się posypało..przedawkowałem leki,uratował mnie kumpel z którym mieszkałem..wrócił wcześniej z imprezy..było krucho ze mną..widac miałem jeszcze wiem,że nikt ani nic nie jest warte tego by sobie życie bardzo Cię rozumiem..zapisz się może na terapie z NFZ..czeka się ale zawsze to lepsze niż do czytania ,,Nową Ziemie,,Eckharta Tolle,,i trzymam kciuki za Ciebie Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony. Zaloguj się Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej. Zaloguj się
Witam, mija 3 miesiąc od rozwodu a ja dalej żyję w koszmarze. Po krótce opiszę moją sytuację. Mam na wychowaniu 2 dzieci 2 i 10lat, alimenty zasądzone 800zl, nie pracuję, ale pracy non stop szukam, mój problem polega na mieszkaniu. Były mąż non stop każe nam sie wyprowadzić, ja nie mam gdzie nie stać mnie na żaden wynajem a on każe mi iść do rodziców, gdzie tam nie mam warunków na mieszkanie, jest zimno, na ścianach wilgoć i co tylko, poza tym mój ojciec choruje na schizofrenie i poprostu obawiam się o to jak ma nawroty tej choroby, przecież ja mam 2 dzieci...Mieszkanie zostało kupione przez byłego męża przed ślubem na kredyt który do dziś spłaca, zostało jeszcze 15 lat, ja i dzieci jesteśmy tam zameldowani. Wiem że musi mieć nakaz eksmisji itp itd, ale on nie zrobi raczej tego, w kółko tylka gada że mam się dobrowolnie wyprowadzić. Mieszkamy w tym mieszkaniu razem , na 40m2, koszmar tak żyć się nie da, zwłaszcza że on chodzi i w kółko gada to jest moje, ja tu mogę robić co chcę, słucha głośno muzyki czasem nawet do 21, pije po kilka piw na dzień, dręczy mnie psychicznie...Co ja mogę zrobić w tej sytuacji? Czy on nie musi mnie w jakikolwiek sposób spłacić czy cokolwiek?
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2014-04-10 12:56:12 Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Temat: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Dziewczyny witajcie - moja historia być może przypomina wasze , ale jestem załamana i nie widzę napisze o miłości o tęsknocie , tylko o zwykłej prozie życia, które zaczyna się po rozwodzie jak ma się (przepraszam) byłego psych.....Byliśmy ze sobą 13 lat, potem był ślub i dziecko. Pomimo moich 28 lat i ja byłam dzieckiem. Mój b mąż potrafił w doskonały sposób budować moje poczucie wartości (nie zbudowane przez trudne dzieciństwo). Przez cały czas widziałam w nim rolę zbawiciela, bo zainteresował się mną, podobam się mu i lata za mną "z jęzorem" I tak było. Były kłamstwa, ale zawsze to brałam na karb tłumaczeń on nie chciał...Po urodzeniu się dziecka (kilka miesięcy) odkryłam, że ma kochankę. Przez cały rok zaprzeczał a fakty mówiły co innego. Wniosłam o rozwód bez orzekania o winie, musiałam go grubo spłacić aby się wyprowadził - zaciągnęłam się w banku i u rodziców, oddałam firmę. Chciałam zakońcyc rozdział życia z moim byłym - wiem było dziecko. Nie robiłam problemów- on nie chciał się widywać, rzadko kiedy się starał - ja wpychałam na siłe, zwiększałam ilości dni i kontaktu, robiłam wymówki , że nie pamiętał o imienichach i ważnych uroczystościach...Sytuacja odmieniła się gdy poznałam kogoś , a potem zamieszkał z nami - zaczęło się piękło....najpierw dogadywanki, podbuntowanie dziecka, nagle stał sie tatusiem nadgorliwym itp. Wiele by pisac i opowiadać,Na dzień dzisiejszy po 5 latach po rozwodzie mam gorzej niż rok po i tylko dlatego, że udało mi się wyjść na prostą (jemu chyba nie), zadbać o siebie i kogoś znaleźć. Tylko dlatego, że w końcu mam słońce - dostałam baty od byłego. Wiadomo , że on nic mi nie może zrobić, ale uruchomił broń pt dziecko - na porządku dziennym są codzienne telefony, smsmy, maila, groźby odebrania dziecka, nie odwiezienia, żada jakiś pieniędzy, których rzekomo nie oddałam, wymyśla kłamstwa jak z kapelusza, listem poleconym wymusza na mnie różne działania, straszy sądami, i tym, że nie spłaci debetu (niestety istnieje na nim na jednym koncie od kredytu, który spałaca za swoją działkę, którą dostał). Jestem silna, ale każdego dnia myślę, że życie jest do uczciwą osobą, finansowo oddałam byłemu więcej niż powinien dostać (dom zbudował mój tata) a tak i tak dostał połowe wartości rynkowej, zabrał samochody, firmę, nie płaci mi alimentów (tylko za przedszkole dziecka). Dostaje codziennny kontakt telefoniczny z dzieckiem, kiedy się spóźnia nie szantażuje go dzieckiem, dziecko jedzie do niego na weekendy czyste ma ciuchy zabawki (zabiera pół domu) nie robię problemów, nie bierze jej na sylwestra ok, nie może tego dnia ok. Nie oddał 2 x pieniędzy za urodziny córki - jest mi winny 400 zł też machnęłam ręką. Sama ubieram córkę nigdy nie chodziłam do niego o jakieś pieniądze - sama załatwiam wszelkie wycieczki dziecka, potrzeby czy większe wydatki. i co za to mam ?Za 4 lata życia w kompromisach , bez awantur - dostaję bana, dostaję pychiczną maglownice, nabuntowane dziecko. Do tego stopnia, że jak go widze to mam mdłości, jak przychodzi sms - aż się trzęse, że kolejna pogróżka, wyczekuję nerwowo w skrzynce listu czy on znów nie jest to, że problemy przeniosły się na obecny związek i jak to określił mój obecny partner od pół roku żyjemy problemami byłego męża i on ma tego dosyć (nie dziwie się mu - prawie w tygdoniu są jakiejś 3-5 atrakcji od byłego).Moje życie legło w gruzach - nic mnie nie cieszy. Zawsze myślałam, że jak się człowiuek rozwodzi i nic od nikogo nie chce, wszystko polubownie , nikomu nic nie zazdrościł nie był agresywny, złośliwy to to nie. Macie dla mnie jakąś radę ?Nie da się o tym nie myśleć wierzcie mi...... 2 Odpowiedź przez Lamika 2014-04-10 13:13:36 Lamika Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-17 Posty: 113 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejszeZnajdź dobrego prawnika. Weź ze sobą wszystkie papiery jakie masz na potwierdzenie swoich słów o których piszesz. Niech prawnik Ci powie jakie twój były ma realne szanse za spełnienie swoich gróźb. 3 Odpowiedź przez Bonka 2014-04-10 13:17:50 Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Byłam na bezpłatnej poradzie prawnej - mam złożyć do sądu pismo o ustalenie wizyt z dzieckiem i powiedzieć przed sądem o tych rzeczach, zbierać dowody, smsy, -emaile. Jutro jadę złożyć do pismo do to jedna sprawa , ale druga to podbuntowywanie dziecka i głupie "teksty" przy słowa " urządzę Cię " że wiem to groźby - ale odechciewa się żyć, a on się nie znudził i wymyśla coraz to dziecka mnie boli jak również to, że mój obecny związek legł w że jak się ma byłą lub byłego psychola to nie ułoży się normalnego związku z kimś, chyba, że nie ma dzieci albo dzieci są dorosłe Albo były/była się znudzi. Chociaż mój były ma swoją dziewczynę z którą mnie zdradził i po dzień dzisiejszy jest z nie wiem czmu on sobie życia nie układa i nie da mi spokoju. 4 Odpowiedź przez Lamika 2014-04-10 13:20:36 Lamika Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-17 Posty: 113 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejszeA ile lat ma twoja córka? Czy jest bardzo podatna na oszczerstwa twojego ex? 5 Odpowiedź przez Bonka 2014-04-10 13:26:48 Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejszetak bardzo , skończyła 5. Takiemu dziecko można wszystko obiecać, powiedzieć. Najbardziej przekupić zabawkami i rzeczami materialnymi i tym, że u taty będzie lepiej niż u mamy (słowa dziecka) bo tata obiecał kupić ( tu wymieniam ciąg zabawek)... 6 Odpowiedź przez Lexpar 2014-04-10 13:29:50 Lexpar Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-10-03 Posty: 3,605 Wiek: Moja metryka ze starości jest wyblakła Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Bonka wiem, że jest Ci zrozum, że ten Twój bm miota poteflon, że Ty bez niego sobie nie jak zobaczył, że świetnie dajesz sobie radę to go szlag olej go i podejmij kroki przekonany, że jak zobaczy, że jesteś zdecydowana na wszystko to się zmiarkuje. Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"? GG 3****4 7 Odpowiedź przez Bonka 2014-04-10 13:32:09 Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze tak podejmę kroki prawne,ale uważam, że on jest chory ....naprawdę i nie mówię tu złośliwie - zdania jakie mi pisze sms-ami i mailemi, albo rozmowy typu...przypomniałem sobie, że zostawiłem u Ciebie pamiątkę rodzinną w postaci nożą - proszę natychmiast mi ją potrafi np codziennie wysyłać sms-y co z moim nożem, gdzie mój nóz, drugiego dnia : sądziłem, że jesteś w porządku oddaj mój dnia " moja mama jest zniesmaczona twoim zachowaniem" Czwartego dnia ....itp..... 8 Odpowiedź przez Bonka 2014-04-10 13:34:34 Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Apeluje do wszystkich kobiet mających dzieci po rozwodzie- zawsze wszystko ustalcie na początku . Wiem każdy ma inaczej ale chyba pewniej i lepiej mieć wszystko formalnie uwzględnione - bez jakiś umówień na gębe albo bo jestem dobry i kochany....i zalezy mi .....W dniu w którym poznałam mojego M uważam za jedną kobietę, której pomimo wyroku sądu były tak zas....zycie , że stała się wrakiem słabą psychike i poległa - jest na lekach i każde słowo były utożsamia z lękiem. 9 Odpowiedź przez Lamika 2014-04-10 13:34:51 Ostatnio edytowany przez Lamika (2014-04-10 13:53:24) Lamika Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-17 Posty: 113 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejszeZgadzam się z Lexparem. Zastanawiam się jeszcze czy warto byłoby iść z dzieckiem do psychologa, żeby spróbować zdobyć jakąś opinię psychologa jak tatuś mota w głowie dziecku, jak próbuje je przekupić. A nawet chociażby po to żeby psycholog stwierdził że dziecku się przy tobie krzywda nie dzieje - bo nigdy nie wiadomo co twój mąż wymyśli i jak jeszcze bardziej namiesza dziecku w głowie. 10 Odpowiedź przez Lexpar 2014-04-10 14:00:13 Lexpar Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-10-03 Posty: 3,605 Wiek: Moja metryka ze starości jest wyblakła Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Bonka dlatego szkoda, że wystąpiłaś o rozwód bez orzekania o Twoja sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"? GG 3****4 11 Odpowiedź przez Bonka 2014-04-10 14:04:10 Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Niestety czasu nie da się cofnąć......Ja po prostu z natury jestem taka - nie lubię być złośliwa. Zawsze wszystkich tłumaczę, szkoda, że nie potrafię zadbać o siebie,Wtedy zrobiłam to z lęku ....bo grozil, że odbierze dziecko, na niskie alimenty też sie zgodziłam bo groził, że odbierze kazał podpisywać jakieś jego papiery firmowe - wtedy już na mnie to nie działało - ale różnymi rzeczami groził dzieckiem, że mi utrudni życie, naśle kontrolę...wtedy ja użyłam jego broni i powiedziałam, że rozmowę nagrałam i jak nie przestanie to idę na telefoniczne się skończyły - ale zaczął na policje zapytać się jak to jest - na razie się wstrzymałam .Jutro składam wniosek do sądu o ustalenie wizyt i podwyżkę alimentów z 350 zł na będę się bała - to jakiś idiotyzm całe życie żyć w strachu przed byłym,Do psychologa dziecięcego dziecko jest już zapisane.. 12 Odpowiedź przez in_ka 2014-04-10 14:15:52 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-04-10 15:53:21) in_ka Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-03 Posty: 7,570 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze nie bój się sądu, to może pomóc...zachowuj się wobec dziecka normalnie, jeżeli zadaje pytania odpowiadajnie bądź bierna...ostrzeżenia wobec byłego, jeżeli się nie uspokoi ( szczegółowo w pkt o co tobie chodzi) podejmiesz kroki prawneon wie, że tobie już nic nie może dowalić dlatego dowala poprzez dzieckoi dbaj o swój nowy związek - masz do niego prawopowodzenia jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda 13 Odpowiedź przez Bonka 2014-04-10 14:46:17 Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejszeDziękuje za slowa wsparcia - są one mi bardzo potrzebne - sama mam z tym problem aby je wypracować .Z moich bliskich znajomych nikt nie wie o moim problemie (każdy ma swoje życie i jakoś nie mam komu się zwierzyć).Rodzice wiedzą ale nie mam od nich wsparcia - tylko słowa mówiłam , ze będą z nim partner też mnie nie wspiera jak powiedział ma dosyć moich problemów więc mu też nic nie mówię, 14 Odpowiedź przez Anhedonia 2014-04-10 15:42:31 Anhedonia 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: oligofrenopedagog Zarejestrowany: 2010-11-16 Posty: 5,896 Wiek: Over (?) 50 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Bonka - kolejny błąd: TUSZOWANIE świństw. W imię czego? Wszak TĄ metodą pozbawiasz się nawet możliwości powołania jakichkolwiek świadków! Boisz się? TAK naprawdę to jak mała gnida - wiele nie może zaszkodzić - natomiast codzienność upodli i zamieni w obrzydlistwo. POSTAW się. Jeśli nie dla siebie to dla DOBRA dziecka. ONO potrzebuje jasno sprecyzowanych reguł - nie huśtawki emocjonalnej... a to wszystko co opisujesz, w ten sposób, w końcu się i na niej sił i STANOWCZOŚCI "Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę, daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogęi daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego." Oetinger 15 Odpowiedź przez Bonka 2014-04-10 19:55:43 Ostatnio edytowany przez Bonka (2014-04-10 20:03:55) Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Dziewczyny teraz z innej beczki - ja nie wiem mam chyba z moim partnerem nie działo się dobrze między go nie było ..wiem zrobiłam źle ale z ciekawości weszłam na jego komp w potempiajcie mnie jestem wyczulona na takie dniu wczorajszym, kiedy rzekomo powiedział, że nie pojedzie gdzieś ze mną bo musi godzine przeglądał jakieś młode babki z okolicy gdzie mieszkamy , dwie z firm z którymi wpsółpracuje na miały ładne buzie wchodziłw ich profile , zdjęcia siedział na FB prawie przez o tym sądzicie powinnam mu powiedzieć - jakaś masakra Nie dość tego ze z byłym mam problem, to z obecnym powtarza się to co z chodze poddenerwowana. Niby nic dziewczyny na FB, ale jednak 16 Odpowiedź przez in_ka 2014-04-10 22:26:33 in_ka Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-03 Posty: 7,570 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze ale jednak... jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda 17 Odpowiedź przez Bonka 2014-04-10 22:33:04 Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze jestem skołowana - przez ostatni rok moje życie to ciągłe niespodzianki i wielka niewiadoma - nie wiem może takie jest życie, ale kiedyś tak nie miałam. Przestaję wierzyć w prawdziwą miłość, partnerstwo , uczciwość i szacunek do widze tylko lawirowanie, kłamanie, albo odwracanie kota spotkałam koleżankę, której zawsze uważałam , ze dobrze sobie życie zwierzyła mi się, że od roku śpią z mężem w osobnych pokojach, dawno by odeszła ale robi to dla wyprowadzi się, mówi, że już nic do siebie nie tu działać, jak robić, jak walczyć - a może to jak los na loterii jednym się trafia dopasowany i w porządku partner tworzymy dobry związek, a inni mają ni jak . 18 Odpowiedź przez in_ka 2014-04-10 22:55:29 in_ka Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-03 Posty: 7,570 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Bonka napisał/a:Przestaję wierzyć w prawdziwą miłość, partnerstwo, uczciwość i szacunek do siebiea to akurat błąd bo szacunek do siebie - trzeba mieć zawszewiarę w prawdziwa miłość, partnerstwo - też jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda 19 Odpowiedź przez Bonka 2014-04-11 08:40:15 Bonka Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-10 Posty: 13 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejszewiem o tym wiem - ciągle nad tym pracuję, ciągle myślę, że ważna jestem też teoria to jedno a z praktyką nie czuję się znów dostałam jakiś głupi list od byłego , że mam wybrać jakiegoś mediatora w sprawie męczy tematem mimo, że go poinformowałam, że sprawa już wysłana do tu w domu jeszcze taki wytrzymałam i powiedziałam o tym partnerowi - powiedział, że zrobił to specjalnie aby zobaczyć czy go sprawdzam i moją wytłumaczenie - czuje się jeszcze bardziej upodlona , jaki facet celowo wchodzi sobie na różne strony kobet aby sprawić tym przykrość kobiecie ....jestem dzisiaj bardzo smutna i zła. 20 Odpowiedź przez Anhedonia 2014-04-11 19:41:24 Anhedonia 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: oligofrenopedagog Zarejestrowany: 2010-11-16 Posty: 5,896 Wiek: Over (?) 50 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejsze Bonka napisał/a:...Ale teoria to jedno a z praktyką gorzej....Wczoraj znów dostałam jakiś głupi list od byłego , że mam wybrać jakiegoś mediatora w sprawie dziecka....mimo, że go poinformowałam, że sprawa już wysłana do że Sąd może mieć analogiczny pomysł co i prawdopodobnie zaproponuje MEDIACJE. Bo w takiej sprawie liczy się opinia OBOJGA a nie jednej strony...Czemu więc nie NASTAWIĆ się (wybrać sobie tego mediatora) ZAWCZASU? Na "zimno" i na spokojnie?"zamiatanie sprawy pod dywan" WCALE sprawie nie pomoże...Bonka napisał/a:A tu w domu jeszcze taki wytrzymałam i powiedziałam o tym partnerowi - powiedział, że zrobił to specjalnie aby zobaczyć czy go sprawdzam i moją wytłumaczenie - czuje się jeszcze bardziej upodlona , jaki facet celowo wchodzi sobie na różne strony kobet aby sprawić tym przykrość kobiecie ....jestem dzisiaj bardzo smutna i zła."Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe"?Nie rozumiem ani jego, ani Twojego zaufania... To na czym TEN związek się opiera?Spróbujesz stawić czoło pytaniu - czy też "zamiatamy"? "Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę, daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogęi daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego." Oetinger 21 Odpowiedź przez gogunia 2014-04-11 21:51:50 gogunia O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-23 Posty: 65 Odp: Sądziłam, że życie po rozwodzie będzie spokojniejszeBonkaJak czytam Twoje wpisy to tak jak bym czytała o sobie. Wiem co czujesz i przeżywasz, ale czytając to ja czuję maleńką ulgę bo teraz wiem, że nie tylko ja miałam męża psychopatę, że nie tylko ja ciągle mam z nim kłopoty. 5,5 roku chodzenia i 14 lat małżeństwa> ukrywanie przed światem co się u mnie dzieje a gdy próbowałam coś powiedzieć mamie to usłyszałam,że widziały gały co brały,ślubowałaś to musisz się męczyć. Gdy zwierzyłam się koleżance to powiedziała,że jej jakąś książkę opowiadam. Praktycznie znikąd zrozumienia i wsparcia. Ciężki rozwód i można powiedzieć prawie 4 lata spokoju. Byłam już od 3 lat w świetnym związku ale mój ex się dowiedział i postanowił umilić nam życie. Opowiadał głupoty na mój temat wszędzie gdzie mógł. Próbował skłócić z każdym. Nastawiał przeciw mnie córkę tyle,że moja ma prawie 17 lat i jest już w stanie postawić się ojcu,ale i tak odbijało się na niej to co na mnie półtora roku walczę o moją nową miłość i chyba dzięki mojemu ex przegrywam. Skutecznie go siebie i córki widzę tylko jedno wyjście-wyjechać za granicę. mam nadzieję,że tam jego macki nas nie skrzywdzą. Nie wiem jak Cię pocieszyć bo sama siebie nie umiem,ale wiedz, że nie jesteś sama,że jest chociaż jedna osoba która ma taką samą podłą sytuację. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
~Dario 50 Drogie panie, nie każdy facet jest winny rozpadu małżeństwa, co robiłyście by poprawić, uzdrowić Wasze relacje ? Rozumiem Waszą solidarność ale jestem mężczyzną, z żoną przeżyłem prawie 25 lat plus 4 lata chodzenia ze sobą. To ja złożyłem pozew i ja broniłem się w sądzie bo jest stereotyp, że zawsze winny jest ,, chłop ,, Prawie dwa lata miałem w domu ,, gestapowca ,, chorą z zazdrości, dwulicową modliszkę, która robiła wszystko by wpędzić mnie żywcem do grobu. Koleżanki zawsze zazdrościły jej męża, żartami chciały się zamieniać, to rodziło obsesje zazdrości. ZNISZCZYŁA miłość, małżeństwo, rodzinę, dom. Pewnie teraz żałuje ale jest za póżno. Nie każdy mężczyzna to facet bez serca, są też dobrzy, wyjątkowi, kochający i pomagający, odpowiedzialni i dbający o rodzinę. Pozdrawiam.
jak żyć po rozwodzie forum